Co dzieje się w "stajence"?
W ramach ciekawostek z pogranicza zakładowego żargonu dziś przybliżamy historię miejsca, które wszyscy pracownicy znają jako „stajenkę”. Skąd wzięło się to określenie?
Drewniane drzwi widoczne na zdjęciu prowadzą do pomieszczenia, które na stałe wpisało się w codzienne funkcjonowanie naszego zakładu. Każdy, kto odwiedził nas podczas dni otwartych, z pewnością to miejsce kojarzy. To właśnie tutaj odbywają się spotkania zespołów, narady projektowe, szkolenia oraz inne ważne wydarzenia. Gdy któryś z pracowników mówi, że zebranie jest w „stajence”, wszyscy bez wahania wiedzą, dokąd się udać.
Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że nazwa ta nie jest przypadkowa. Zanim pojawiły się tramwaje elektryczne, w tym miejscu rzeczywiście mieściła się tam stajnia, w której przebywało nawet 30 koni. Dzienny koszt utrzymania jednego konia wynosił 1,55 marki, z czego znaczną część stanowiła pasza. Każdy koń zjadał średnio 21,6 kg pożywienia dziennie.
Z biegiem lat pomieszczenie zmieniło swoje przeznaczenie i zyskało nowy wystrój, jednak historyczna nazwa przetrwała. Dziś „stajenka” to przestrzeń spotkań, która wciąż przypomina o dawnych czasach i historii miejsca, w którym pracujemy.
